🐸Ropucha i modliszka, czyli o zmianach w przyrodzie
Gdy mieszkałem jako dziecko na wschodzie Polski, widziałem wiele niecodziennych stworzeń. Dzikie, nadbużańskie rejony były domem wielu chrząszczy, ważek, mnóstwa żab. Czasem zdarzył się nawet rak, a na nasłonecznionych wzgórzach buszowały jaszczurki. Do kwiatów podlatywały fruczaki. Odkąd zrobiłem taras, zaczęła u mnie gościć ropucha zielona. Jest to pocieszne stworzenie, które wychodzi wieczorem i zwykle pojawia się w tych samych miejscach. Kiedyś wskoczyła mi do mieszkania, bo nie zamknąłem drzwi na taras. Zbudziła mnie przeraźliwym śpiewem. Rano znalazłem ją w dobrym zdrowiu obok pralki i bezpiecznie wyniosłem na taras. Na wschodzi Polski również były ropuchy, ale wydaje mi się, że większe. Chodziły sobie raczej w okolicach domu i piwnicy. Śmieszne jest dla mnie jak ropucha się porusza - chodzi niezgrabnie na niespodziewanie długich nogach. Ostatnio w swoim przyblokowym ogrodzie w Warszawie zauważyłem wielkiego, wyglądającego groźnie owada. To Kamil - pomyśla...