🧲👩⚕️Akt dobroci przez sprzedaż tańszego magnezu
Kiedyś dawno, dawno temu gdy pracowałem w aptece, dowiedziałem się jak różna jest rzeczywistość pracy od wyobrażeń. Praca w dużej aptece z ciągłymi kolejkami okazała się ciężka, do tego robiłem ciągle mało rozwojowe rzeczy, jak metkowanie towaru czy receptura. Czasem sprzedawałem, ale nie byłem do tego przygotowany. Pacjenci wcale nie byli wyrozumiali dla młodej osoby, która naliczała na kasę rzeczy 3 razy dłużej niż koleżanka obok.
W dodatku praca w handlu to często może nie wciskanie, ale mocne sugerowanie pewnych produktów. W aptece było ich pełno, ciągle pojawiali się przedstawiciele dużych firm, którzy dawali bonusy za sprzedaż pewnych farmaceutyków czy kosmetyków. Trochę jak w Media coś tam, gdzie sprzedawca doradza Ci to, co ma sprzedać a nie to, co obiektywnie jest najlepsze. Potem wciska Ci ubezpieczenie przy kasie :(
W aptece była akcja na magnez. Firma zaoferowała jakieś super bonusy w stylu gratisowego fartucha dla osoby, która sprzedała najwięcej ich drogiego cytrynianu czy tam chelatu magnezu. Jako że sprzedawałem najmniej z ekipy, bo większość czasu siedziałem w magazynie albo w recepturze, nie mogłem liczyć na te super nagrody. Wszystkie inne farmaceutki sprzedawały ten magnez, a klienci go brali i przychodzili po więcej. Panowała narracja by sprzedawać go na potęgę.
Kiedyś byłem na zmianie z jedną z koleżanek i do apteki przyszedł wieczorem biednie ubrany pacjent po 50-tce. Powiedział że usłyszał w radiu, że warto brać magnez i chciałby kupić.
Koleżanka zrobiła wtedy coś, co zapamiętałem do końca życia. Powiedziała, że mamy taki inny magnez w dużym opakowaniu, który kosztował jakieś grosze. Było to pewnie jakieś 5 pln za 100 tabletek. Ten inny magnez, to był taki, jaki kupowałem dla siebie, bo był tani i dobry, a ja nie wierzę w marketingowe ściemy.
Pacjent kupił go i wyszedł zadowolony. Koleżanka nie zrobiła tego aby dać mi lekcję, że czasem trzeba zrezygnować z zysku. Nie zapomniała też o durnym konkursie na sprzedaż tego droższego magnezu, była osobą skrupulatną i zawsze skupioną. Dla mnie była wzorem.
Pewnie uznała, że nie będzie naciągać tego starszego, niezbyt zamożnego pana na jakieś fancy magnezy, skoro ten jest też OK. Może był to drobny akt nieposłuszeństwa, wobec chytrej kierowniczki apteki, przedstawiciela medycznego i całego tego bajzlu w którym się pracowało. Albo po prostu akt dobroci serca przez zrzeczenie się korzyści.
Monika, pozdrawiam
Posłowie
Dlaczego ta sytuacja zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie i robi do dzisiaj?
Może dlatego, że niemal na każdym kroku spotykamy się dziś z próbami oszukania nas.
Zacznijmy od wszechobecnych reklam. Kup magnez taki i taki, a reszta, to badziew. Za tydzień zmieni się narracja i będą polecali magnez y zamiast z.
Normalne zakupy w sklepie stają się wręcz nieznośne. Ceny produktów są stale podwyższane, aż w końcu w miarę normalną cenę mamy tylko wtedy, gdy kupimy 2-3 produkty jednocześnie. Potem przy kasie okazuje się, że rabatu nie ma, bo coś tam. Do tego kolejki i rycząca, zapętlona muzyka. Dziękuję opatrzności że przynajmniej mam stonkę po drugiej stronie ulicy i mogę zrobić szybkie zakupy o 11 w dzień albo w nocy, a nie dopiero po pracy. Za te problemy z zakupami oczywiście odpowiada sieć, nie osoby sprzedające.
W elektromarketach jest chyba najgorzej, dziwi mnie, że jeszcze nie dostały one kary od UOKIK za fałszywe reklamy wyprzedaży i wciskanie ubezpieczeń. Jednocześnie, trzeba odstać swoje by ktoś raczył nam podać na przykład myszkę z zamkniętej gabloty. Ostatnio nie dokonałem przez to zakupu, pani poszła szukać kluczyka i nie wracała🙄
Restauracje wchodzą w robotyzację, ale nawet roboty i kasy bezobsługowe domagają się napiwków. Na szczęście chodzę tylko do chińczyka albo do kebaba gdy ktoś mnie odwiedzi :)
Nie wiem, jak wygląda sytuacja w aptekach, zwykle zamawiam produkty przez internet i odbieram je stacjonarnie, albo wyłapuje jakieś promocje. Częściej odwiedzam Rossmana, w którym jednak zwykle nie ma tego, czego szukałem. Aha, i w centrum outletowym w którym mieści się mój Rossman, rzeczy są w takich samych cenach, jak w sieci.
Można bezpiecznie założyć, że zawsze, gdy kupimy coś stacjonarnie pod wpływem impulsu, znacznie na tym stracimy. Czasem tak kupię jakąś książkę w Empiku.
Ostatnio słyszałem historię, że jakiś tester miał przejść do innej firmy i złożył wypowiedzenie w obecnej. Pierwszego dnia pracy miał podpisać umowę, ale dowiedział się, że firma zmieniła plany i może sobie szukać wyzwań gdzie indziej.
O zakupach rzeczy używanych od osób prywatnych nawet nie chce się pisać, polecam obejrzeć kilka odcinków Motokontrollera.
Ogólnie rzecz biorąc, nie jest kolorowo, dlatego ta sprzedaż magnezu, doradzenie czegoś dobrego, zrobiła na mnie tak duże wrażenie.
Komentarze