Niepotrzebny nadmiar
Największym kłamstwem, na jaki się łapiemy, jest to, że można dostać coś za darmo. Wszystko zawsze jest wliczone w cenę.
Dobrym przykładem jest pakowanie rzeczy. W przypadku dóbr luksusowych - na przykład kupując zegarek Omega - dostajemy wielką skrzynkę drewnianą, grubą instrukcję obsługi, jakieś narzędzia do wymiany bransolety. Podobnie robią też tańsze marki.
Te koszty ponosisz Ty, jako klient. Osobiście wolałbym kupić taniej, albo nie dostawać tego wszystkiego i mieć produkt wyższej jakości.
Kilka lat temu modny był unboxing różnych produktów. Szczególny podziw budziło odpakowywanie Macbooków. Istotnie, ich pakowanie jest na najwyższym poziomie.
Jednym z rodzajów nadmiaru są prezenty powitalne, oferowane przez firmy swoim pracownikom.
Zwykle dostajemy tam jakiś chiński kubek, chińską elektronikę, jakiś notes, który nie wiadomo, czy się kiedyś przyda. W niektórych zestawach znajdziemy kostkę Rubika, skarpetki i gumową kaczkę, bo no wiecie - to zestaw dla smart programistów. Sam dostałem kilka razy odzież firmową. Firma kupiła kilkaset kurtek Slazenger, wydała kasę na wyszycie ich logo i wysłała je do pracowników. Fajny gest, ale kurtki nie założyłem ani razu.
Od pracodawców wielokrotnie dostawałem paczki na Boże Narodzenie. (Jak jesteś taki smerf Maruda to następnym razem nic nie dostaniesz).
Nieodłącznym elementem takiej paczki musi być jakieś wino, które regularnie oddaję mojej znajomej. Znajoma też nie pije, ale następnie oddaje alkohol kolejnej osobie.
Komentarze