Zbiórki, czyli plaga naszych czasów

Na Linkedin kiedyś wyświetlił mi się profil młodej kobiety. Miała trudności ze znalezieniem pracy, w postach opisywała bardzo prywatne sprawy związane z mieszkaniem ze swoją matką. Była cała w tatuażach i nie mogła znaleźć pracy. Szybko okazało się, że wykorzystuje tą platformę do publikowania informacji o swoich zbiórkach na domek, w którym mogła by zamieszkać ze swoimi 4 pieskami. Oczywiście, pieski też wymagały leczenia, a osoba przez swoją niepełnosprawność miała problemy ze znalezieniem jakiejkolwiek pracy. Kobieta nie przyjęła do wiadomości rad opublikowanych przez rekruterów o tym, że może na czas rozmów kwalifikacyjnych warto zakryć widoczne tatuaże, nie publikować swoich półnagich zdjęć na Facebooku i prywatnych informacji o matce. Grochem o ścianę, wszystkie osoby doradzające zostały poobrażane, a lajkujące, zablokowane ;) Nie wiem jak udała się ta zbiórka, chyba marzenie się nie spełniło. 

Potem osoba nadal publikowała posty o tym, że od jutra nie pije i że szuka swojej tożsamości seksualnej, a potem, że kasuje konto. Tak, czasem mam za dużo czasu i śledzę tego typu durnotki. Na koniec zrobiła restart konta na Facebooku. Życzę powodzenia - nieironicznie.

Nasz Bar Mleczny za wasze pieniądze 

Na moim osiedlu powstał bar mleczny. Ani mnie on ziębi, ani grzeje, nie jadam w takich miejscach, ale wyświetlał mi się na Facebooku. Na jesieni publikowali posty o tym, że wspomagają Wielką orkiestrę. Następnie, że jakiś zły pan odciął im prąd razem z administracją. Potem, że jakiś zły ktoś napuścił na nich wszelkie możliwe kontrole. I że mają zamknięte. Lokal cały oklejony kartkami z jakimiś tekstami w stylu - Jak można tak traktować wynajmujących. Choroszcz. Niedługo potem się zamknęli.

Następnie pojawiło się kilka postów od tego baru, w których zaczęli oni toczyć wojnę z osobami, które powiedziały, że zamknęli się z powodu tych ciągłych kontroli. Ze strony właścicieli padały bardzo nie fajne teksty w stronę komentujących. Zacząłem się zastanawiać, co mnie to obchodzi - pewnie to samo myślisz Ty, jako mój drogi czytelnik :)

Sprawa w skrócie wyglądała tak, że bar przeszkadzał mieszkańcom z powodu niefajnych zapachów oraz było coś nie tak z licznikami prądu. Właściciele zamontowali butle gazowe, kontrola ppoż kazała zamknąć lokal. Ze strony osób właścicielskich nigdy nie padło prawdziwe wyjaśnienie sytuacji. Zwalali winę między innymi na zbyt mały lokal.

Teraz się zaczyna - osoby, które nie umiały rozwiązać tak prostego problemu jak te liczniki i położyły pierwszy lokal po 2 miesiącach, założyły zbiórkę na pół miliona złotych :) 

NATYCHMIAST zaczęli narracją, że zły deweloper specjalnie nie wykańcza lokali usługowych i że najlepiej by było, jakby wszyscy mieszkańcy Szamot złożyli się na ICH nowy bar mleczny. Na szczęście ludzie mają jeszcze rozum i delikatnie mówiąc, zbiórka się nie powiodła. Z oczekiwanych 500 000 pln zebrali zaledwie 5826, czyli 1%.

Cyt:

NAGRODY:

  • W zamian za wpłaty 30 zł i powyżej 👉 oferujemy zestaw Żurek + Schabowy z ziemniakami i mizerią,
  • W zamian za wpłaty 50 zł i powyżej 👉 oferujemy zestaw Żurek + dowolne drugie danie,
  • W zamian za wpłaty 200 zł i powyżej 👉 oferujemy "Jesz ile chcesz przez 1 h dla 1 osoby".

Brak słów. Padły komentarze takie, jakie miały paść - może zrzucicie się mi na mieszkanie itd itp. Jest akcja, jest reakcja. 

Podsumowując całą tą farsę, właściciele popełnili błędy, narobili długów, poobrażali i okłamywali swoich klientów i liczyli na to, że uda się rozwiązać tę sytuację zbiórką. Wina wszystkich, tylko nie ich.

Zbiórki na rzeczy różne różniste

Lubię sobie obejrzeć Pana z Lombardu. W tej serii był okres, że ludzie często reklamowali w Lombardzie swoje zbiórki. Bardzo negatywnie została odebrana zbiórka przeprowadzona przez grupę motocyklistów, którzy zbierali na swojego znajomego, który hmm, trenował.
Po wgłębieniu się w temat okazało się, że ten znajomy pędził po złym pasie bez prawa jazdy. W tej sprawie bolą dwie rzeczy. Raz, jak została pokazana ta sprawa przez motocyklistów, a dwa - jak Ci ludzie się zaprezentowali. Drogie okulary przeciwsłoneczne, kurtki motocyklowe i tak dalej. Pytanie, czy jeśli zależało im na rehabilitacji kolegi, to czy nie lepiej było sprzedać te gadgety, niż wprowadzać widzów w błąd. 

Warto czasem zagłębić się w zbiórki na różnych stronach. Ludzie zbierają na wymarzone dziarki, gitarki, furki i Ajfonki. Czasem są to niewielkie kwoty, które każdy mógłby zarobić w uczciwy sposób w kilka dni. Zastanawia mnie, co kieruje osobami zakładającymi takie zbiórki - czy liczą one realnie, że ktoś im zasponsoruje kolejną fanaberię? Przeglądając zbiórki tego typu widać, że cieszą się one zerowym zainteresowaniem.

Dla mnie jest coś całkowicie złego w takich zbiórkach internetowych dotyczących rzeczy mało ważnych. Dają one fałszywe poczucie, że można iść na skróty.

Komentarze