🦒Kilka sposobów na skuteczną komunikację
Ostatnio czytam książkę Porozumienie Bez Agresji i ta lektura uświadomiła mi, jak źle komunikuje się większość osób. Istnieją 2 poziomy wypowiedzi - język szakala (krytykowanie i obwinianie) oraz żyrafy (empatyczny). Tak ze swojego doświadczenia to widzę, jak dużo osób komunikuje się jak szakal.
🐕Jak komunikuje się szakal?
To zwierze raczej niewysokie, które ma niskie horyzonty. Na podstawie bloga Dzieci są ważne:
"Szakal to „drapieżnik”, który zawsze musi mieć rację. Jego język pełen jest ocen, krytyki i chętnego rozdawania „dobrych rad”. Łatwo go rozpoznać po stosowaniu etykiet, stereotypów i uogólnień. Straszy karami, kusi nagrodami i bezwzględnie oczekuje, że inni spełnią jego żądania."
Każdy z nas jest takim szakalem - czasem. Czepiamy się jakiegoś tematu i narzucamy innym, że mają tak samo myśleć. Takie osoby często funkcjonują w naszych rodzinach, potem dziwiąc się, że nikt nie chce ich słuchać. Fajnie opisał to Alex Barszczewski
Przykładów języka szakala nie trzeba długo szukać - wystarczy włączyć telewizor albo proponowane na YT. Co chwila jest tam nowa afera że ktoś coś powiedział, ktoś kogoś zaorał i tak dalej. Dla mnie momentem dopuszczenia takiej okropnej komunikacji na "salony" była premiera pierwszego odcinka talk show Kuba Wojewódzki. Potem było tylko gorzej.
A język żyrafy? Tutaj przykładów jest mniej. Ostatnio wyskoczyło mi na YT kilka wywiadów z Krzysztofem Kieślowskim, wydaje mi się, że on mówi takim językiem nastawionym na zrozumienie.
Wyobraź sobie taką sytuację, że np. chcesz spędzić z bliską osobą trochę czasu, ale jesteście gdzieś na mieście i robi się zimno. Wiesz, że ta osoba ma tendencję do marznięcia. Najlepsze co można zrobić w takiej sytuacji, to spytać się, czy np. chce ona wracać już do domu, a jeśli tak, to np. zaoferować wzięcie Ubera by zrobić to w miarę szybko.
Bezsensowne rady
Nie zdziwiłbym się, gdybyś miał w swojej rodzinie kilka osób, które są zawsze najmądrzejsze, jak doradzą, to powinieneś zamykać temat, bo nie ma nic więcej do dodania. Gdy kupiłem swoje pierwsze mieszkanie w Warszawie w super dobrej cenie, moje ciotki od razu zaczęły mi doradzać bym je sprzedał, bo "une znają deweloperów w stolycy".
Osoby doradzające bez zrozumienia problemu, posługujące się uproszczoną wizją rzeczywistości. Często są to osoby, które w życiu niczego nie osiągnęły, oprócz podstawowego minimum. To osoby, które mówią że coś TRZEBA BYŁO.
Dla mnie tą samą etykietkę należy nakleić na autorów, którzy dzielą się swoimi super poradami w Internecie. Wszelkiego rodzaju coachowie, także biznesowi, oferujący w minutowym filmie niezawodny sposób na (wpisz dowolne).
Steven Covey podał dobry przykład, znajomy poleca Ci założyć jego okulary, bo przecież on w nich dobrze widzi. Według Porozumienia bez Agresji, jedną z form agresywnej komunikacji jest doradzanie bez prób zrozumienia problemu.
Jeden z bardzo doświadczonych kolegów z pracy zauważył, że koledzy próbują już jakiś czas rozwiązać problem z bazą danych. Zamiast przeanalizować ten problem, rzucił, że po prostu trzeba użyć jakiegoś wzorca projektowego. Takie rady nic nie pomagają, są rzucaniem ogólników.
Zakładanie że ktoś będzie się czegoś domyślał, nie mówienie o swoich potrzebach i celach.
- Przykładowo, dziewczyna spotyka się z chłopakiem i dopiero po zerwaniu wysyła mu w wiadomości listę tego, czego się nie domyślił.
- Pracownik w firmie musi stale siedzieć w głowie swojego przełożonego, zastanawiając się, do czego on tym razem się przypieprzy.
- Rodzina przyjeżdża do Ciebie na weekend, potem ma pretensje, że w lodówce nie miałeś akurat tego, na co mieli ochotę.
Etykietowanie i ocenianie
- Mówienie Ty zawsze, Trzeba było
- Moim ulubionym rodzajem oceniania jest mówienie, że komuś jest wygodnie żyć tak jak żyje. Przykładowo, matka wypomina córce, że ta jest wygodna, bo matka miała w jej wieku dzieci.
- Szczególnie na wsi - nadawanie jakiejś etykiety mieszkańcom innego rejonu niż nasz. U mnie na wschodzie Polski, każdy dobrze widział jacy są ludzie z Horodła, a jacy z Zamościa :).
Grożenie i potępianie, bo ktoś żyje inaczej niż my sobie wyobrażamy, że inni mają żyć
Mój znajomy na wiele codziennych, nawet niezależnych od nas problemów reagował rzucając groźby ostateczne. Przykładowo - jeśli komuś ukradli rower, to zaczynał go etykietować od najgorszych. Osoba empatyczna po prostu powie, że takie rzeczy się zdarzają i na przyszłość może trzeba kupić lepszą kłódkę.
Albo inny przykład - rodzina, która potępia członków rodziny, że ci wyszli do restauracji, bo wydali pieniądze. Osoby takie biorą jakąś rzecz, która jest normalna albo po prostu zdarza się, i nadają jej jakieś nadmierne znaczenie.
Jeszcze kilka lat temu gdy dziewczyna zaszła w ciążę bez ślubu mogła mieć ogromne obawy o to, jak spojrzy na to jej rodzina. Niektórzy rodzice traktowali to jako hańbę dla rodziny i mogli na przykład potępiać dziewczynę lub wręcz przestać się z nią kontaktować. Dziś na szczęście to się mocno zmieniło, a ostatnio czytałem, że nawet 10% dzieci rodzi się ze związków pozamałżeńskich i jest to uznawane za normę.
Inną formą agresji słownej, jest narzucenie komuś swojej woli bez zrozumienia, że ktoś może nie mieć na coś ochoty lub siły.
Przykładowo, znajomy dzwoni do Ciebie że masz jutro o 5 rano wybrać się z nim na obserwowanie przyrody w Biebrzańskim parku narodowym, a gdy odmawiasz, dostajesz od niego piękną wiązankę jaki to jesteś najgorszy :) Zupełnie innym sposobem działania jest spytanie tej osoby, czy chciała by porobić coś wspólnie w bardziej dogodnym dla siebie terminie.
Osoby wiecznie urażone
Są osoby, z którymi bardzo trudne jest porozumienie na jakimkolwiek poziomie. Przykładowo znam rodzinę, która:
- obraża się że syn wysłał pocztówkę na święta i się na niej nie podpisał ręcznie
- obraża się, bo ktoś wysłał zaproszenie na ślub i nie zadzwonił, ale nie pojechał osobiście 500 km by wręczyć zaproszenie osobiście
- obraża się, bo ktoś dał na prezent noże / nożyczki, jakąś inną durnotę, której wg. nich nie daje się na prezent.
Co by się nie zrobiło, takie osoby będą i tak wiecznie urażone i tutaj trudno o jakąś formę komunikacji.
🦒Język żyrafy
W życiu spotkałem bardzo mało osób mających mądrość mówienia językiem żyrafy. Potrzeba do tego ogromnej dozy samokrytycyzmu, poznania świata oraz powstrzymywania się od naszych naturalnych skłonności.
Żyrafa jest zwierzęciem bardzo wysokim, które patrzy na świat z perspektywy. Potrafi spojrzeć na świat z dystansem, wie, że pewne rzeczy się czasem przytrafiają i nie są powodem do potępiania.
Relacja opiera się na szczerym i otwartym mówieniu o własnych potrzebach, bez oceniania drugiej strony. Kluczem jest tu empatia oraz dążenie do wzajemnego zrozumienia poprzez dialog, a nie wygraną w konflikcie.
Ze swojej perspektywy wiem, że dużo ludzi nie jest w stanie zaakceptować empatycznego języka, prowadzącego do zgody, często jest to uznawane za słabość. Sam też taki byłem :)
Taki styl komunikacji opisywało pod wieloma różnymi nazwami wielu autorów. Steven Covey wspominał o podejściu win-win. Brian Tracy mówi by wymagać od siebie, ale dla innych być łagodnym i wybaczającym.
W języku duńskim jest takie powiedzonko hold kæft, czyli po prostu, zamknij się. Czasem trzeba się powstrzymać od wygłaszania naszych opinii, chęci doradzania bez zrozumienia problemu, narzekania.
W buddyzmie jest takie pojęcie jak Właściwa mowa. Definicja z AI
Właściwa
mowa to drugi krok szlachetnej ścieżki w buddyzmie, oznaczający
powstrzymywanie się od kłamstwa, mowy nienawiści, plotek i czczego
gadania.
Ma to duży sens.
W Biblii również znajdziemy przykłady:
- „Niech mowa wasza będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.”
- „Weselcie się z tymi, którzy się weselą, płaczcie z tymi, którzy płaczą.”
- „Odpowiedź łagodna uśmierza gniew, słowo zraniające pobudza do zapalczywości.”
Komentarze